Obserwatorzy

czwartek, 4 czerwca 2015

242. Serce nr2 [4]

Witajcie :)

W poniedziałek małżonek rzucił hasło "A może pomalujemy (dzienny) pokój..?" Zaskoczył mnie tym. Co prawda był taki plan, aby pomalować mieszkanie, ale bardziej w okolicy lata, kiedy Szymona będzie można powierzyć babci. No cóż, plany czasem lubią się zmieniać ;-)
Po takim entuzjastycznym haśle - widać było, że chłop aż pali się do roboty - powiedziałam TAK i od wtorkowego poranka do środy wieczorem zmagaliśmy się z malowaniem tegoż pokoju. Malowanie miało duże szanse zakończyć się na jednym dniu, ale sześć dziurek i trzy godziny wiercenia wymęczyły wiertarkę :P
W każdym razie dziś już spokój. Bałagan sprzątnięty, a my cieszymy oczy nowym świeżym kolorem na ścianach :)
* * *
Cały ten ambaras zaowocował brakiem krzyżyków w sercu i zwierzakach.

A tak przedstawia się serce na dziś.



9 komentarzy:

  1. U nas też zwykle takie decyzje zapadają nagle :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem szybo podjęta decyzja jest tą najwłaściwszą :) Pozdrawiam a serducha już masz sporo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobają mi się te Twoje serca wyszywane cieniowaną nicią :) i podziwiam Cię za cierpliwość! Ja nie dałabym rady przy moim problemie niespokojnych rąk ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja uwielbiam takie hasla :). Jakbym miala czas i pieniazki to zmienialabym wszystko pewnie co miesiac :D. Przyjemnosc po takiej "robocie" jest nieoceniona :). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ma tego złego - masz odnowiony salon a krzyżyki poczekają...

    OdpowiedzUsuń
  6. Szybko poszło i nie trzeba będzie spędzać czasu na rozważaniach na temat remontu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygladają pięknie te serca!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję,
za czas, jaki mi poświęcasz,
za mądrość, którą się dzielisz,
za szczerość, której nie szczędzisz.