i trafiły na moje kanwy i tam już zostaną. Tak, liczba mnoga jest tu w zupełności słuszna ponieważ popełniłam te podobne (choć nie takie same) w dwóch wersjach na dwóch różnych kanwach.
Pierwsze swój początek miały... oj dawno temu. Ostatnia wzmianka o nich była
tu. Potem jakoś sprawa ucichła. Zajęłam się innymi pracami, ale nie chcąc by pióra znów trafiły do zapomnienia poświęcałam im każdą wolną chwilę. I tak oto w ostatnich dniach na kanwach pojawiły się ostatnie krzyżyki.
Obie wersje wyglądają tak.
Dwie wersje. Na Aidzie 14ct oraz na plastikowej kanwie 14ct. Tylko mniejszy rozmiar ;-)
Kilka zbliżeń
I samotne maluszki, które powędrują na zawieszki i magnesy.
Wyszywanie tych piór było bardzo przyjemne, dlatego nie umiem odpowiedzieć - nawet sobie - na pytanie dlaczego odłożyłam je na tak długi czas. W każdym razie doczekały się ukończenia. Teraz tylko oprawa i następne hafty, a pomysły na nie już są :D