Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życiowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życiowe. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 września 2013

102. Kosteczka

Witajcie drogie czytelniczki :)
Cieszę się ogromnie, że notes tak się spodobał. Dzielnie służy i nawet przechowuje już kilka pomysłów na wzory.

Odnosząc się do tytułu... oto kosteczka. Maleństwo o boku 19 mm.




Opis:

Haft - wykonany na (polskiej) kanwie 14ct
Zszycie - ścieg stosowany w biscornu
Kolor - tkanina: biała; mulina: czerwony
Wypełnienie - ocieplina

W prezencie dwa wzory na taką kosteczkę.

Wzór na kostkę - breloczek 10x10 kratek (Aida 14ct = 19 mm)

Wzór na kostkę - breloczek 15x15 kratek (Aida 14ct = 28 mm)

* * *

Na koniec trochę marudzenia :P Szczerze powiedziawszy prośba do was. W ten piątek o ile "nic nie wypadnie" jedziemy z Szymkiem do szpitala na zabieg. Usunięcie trzeciego migdałka. Jeśli ktoś miał podobne perypetie, to wie w czym problem. Chrapanie, oddychanie przez usta i anginy ciągnące się taśmowo... To tak w wielkim skrócie.
Przyznam, że kiedy szłam do szpitala ze sobą. Szłam totalnie wyluzowana. Teraz przewraca mi się w żołądku na samą myśl o moim Szymku. Czytałam o zabiegu i poznałam lekarza, ale matczynych obaw sami święci chyba nie ukoją. Tak więc tu prośba do Was o dobre myśli w stronę Szymka.
Dziękuję :)

Witam również nowe czytelniczki i dziękuje obecnym za wizyty i komentarze :)





wtorek, 25 czerwca 2013

84. Zakładka do książki

Witajcie :))

Lato, lato... lato wszędzie :D No może nie dziś, bo pada ;-)

Na wstępie napomknę poruszony kiedyś temat zdrowia... Miesiąc czekania i wyniki wykazały, iż ognisko choroby zostało wycięte w granicach zdrowych tkanek. Uff... odetchnęłam z ulgą.
W całej tej sytuacji zaskoczyło mnie jak szybko rozwijała się choroba. Zaledwie rok temu okresowe badanie 'coś' wykazało. W przeciągu roku 'infekcja' przybierała na sile zyskując coraz wyższe stopnie. Wydaje mi się, że jeszcze z pół roku czekania i byłby z tego rak...
No cóż... na dzień dzisiejszy mogę się tylko cieszyć, że coś mnie podkusiło i poszłam na badanie wcześniej niż planowałam :)

Apel! Kochane kobietki, to nie jest temat na bloga, a i ja nie przepadam za zwierzaniem się, ale napisałam to by zachęcić was do częstszych wizyt u swojego Dr. od spraw kobiecych. Raz na 2 lata da się przeżyć, a i tak jest to mniej stresujące od wyczekiwania na wyniki o późniejszych krokach nie wspominając. Badajcie się, gdyż wiele chorób nie daje o sobie znać!
Życzę wam z całego serducha ZDRÓWKA!

* * *

Wracając do tematu... Pragnę zaprezentować wam jedną ze skończonych prac. Wzór jak i gotowy wyrób jest dziełem moich rąk.
Jednym z tematów we wzorach nad którymi ostatnio pracuję są zakładki do książek i oto jedna z nich.

Wzór składa się z czterech kwadratów.


Jest to pierwsza zakładka, jaką zrobiłam i zastanawiam się czy nie powinna być dodatkowo usztywniona? Tył składa się z filcu, a całość zszyta jest ręcznie ściegiem fastrygowym.

W fazie projektowania jest jeszcze kilka wzorów podobnych temu... A jakie wrażenie odnosicie względem tego projektu? Podoba się czy nie?


Dane techniczne:

Wzór: Igiełka- MB 
Tkanina: Aida 16ct (64 krzyżyki/ 10cm) 
 
Tkanina (kolor): Ecru

 
Rozmiar: 5 x 18,5 cm
  
 
Mulina: Ariadna (2 kolory)
 
 
Igła: gobelinowa DMC 28

Haft krzyżykowy: 2 nitki co jedną kratkę, backstiche 1 nitka


Na razie tyle :)) Zmykam... maszyna czeka. Szydełko poszło w odstawkę na rzecz maszyny do szycia. Udzielam się mocno w kierunku podkładek. Ciekawe co z tego będzie? Przekonacie się niebawem :))

* * *

PS. Witam serdecznie nową obserwatorkę: Monikę Madejek. Zapraszam do odwiedzenia jej. Monika jest bardzo wszechstronna :))

Do zobaczenia :*


wtorek, 4 czerwca 2013

80. Majowy kogel mogel i podkładki


Witajcie :)

Maj dobiegł końca... i dobrze. Jak dla mnie był nad wyraz emocjonujący. Dwie wizyty w szpitalu z czego każda z innego powodu...
Czasem jak się psuje to z kilu stron. Gorzej jak dotyczy to własnego ciała...
Przy okazji drugiej wizyty, kiedy czekałam na przyjęcie, lekarz, który już mnie poznał na moje "Dzień Dobry" odparł "A Pani znowu tutaj?!"
No tak... macie dobrą kawę, więc wracam ;p - pomyślałam sobie

No ale w sumie dobrze się skończyło. Na wyniki z pierwszej wizyty jeszcze sobie poczekam, natomiast na drugiej okazało się, że złapałam wirusa z którym organizm sam się rozprawił! I nawet byłoby sprawy, gdyby nie utrata głosu i powiększone węzły chłonne.


Tak się jakoś złożyło, że dwa dni po szpitalu jechaliśmy na wesele znajomego... bagatela 400km. Do Srebrnej Góry w Górach Sowich.

Uroczystość zaślubin odbyła się we Wrocławiu, po czym reszta imprezy w Srebrnej Górze.
Wrocław zwiedziliśmy od strony jednego z parkingów :P Lało wówczas tak niemiłosiernie, że nie szło wytknąć nosa poza auto. Tak więc, Wrocławia nie mogę odhaczyć jako odwiedzonego. Będzie powód do powrotu :D

A w Srebrnej Górze... tam było pięknie! Nie sposób opisać tego w paru słowach... Cudowne krajobrazy, wszechobecna zieleń, świeże powietrze, cisza i bardzo sympatyczni ludzie ;-)
Mieszkaliśmy w Domu pod Twierdzą, gdzie gospodynią jest Pani Małgosia, która jak się okazało jest architektem i sama zaprojektowała pensjonat w którym biesiadowaliśmy.
Damian (Pan Młody) zaplanował dla nas kilka atrakcji m.in. zwiedzanie części Twierdzy Srebrnogórskiej - Donjon. Nie było więc kiedy pomyśleć o nudzie...

Bawiliśmy się wspaniale. Była okazja do zawarcia nowych znajomości, jak i oderwania się na chwilę od miejskiej codzienności. A teraz aby nie zanudzać mała fotorelacja. Więcej zdjęć na moim profilu

Nie lubię pozować do zdjęć. Zawsze palnę jakąś głupią minę :p

Koniec końców zapomniałabym o czymś bardzo, ale to bardzo ważnym! Jeszcze przed wyjazdem przy poprzednim poście ogłosiłam chęć rozdania podkładek na szydełku, które zrobiłam.
Odzew przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Właściwie nie spodziewałam się żadnej reakcji, a tu w dwie godz. po publikacji podkładki miały już nowe właścicielki. Super miłe zaskoczenie :D

I tak, zielone podkładki wraz z małym co nieco trafiły do Beaty


Niebieskie natomiast powędrowały do Ani


Dziewczyny są zadowolone, więc cieszę się i ja :)
Bardzo podoba mi się dawanie takich małych prezencików, więc... kto wie co będzie następnym razem ;-)

Buźka gwiazdeczki :*

poniedziałek, 20 maja 2013

78. Owoce i warzywa...


Witam serdecznie po dłuższej przerwie :)

Jakiś czas temu wspominałam o konieczności "naprawienia" mej cielesnej powłoki.
No... już po wszystkim. Cała akcja naprawcza miała miejsce w Piątek..., a w Sobotę do domciu...
Piszę dopiero dziś, gdyż weekend przespałam prawie na równi z kotem :) Ciało tak chciało, więc...
A teraz najtrudniejszy etap... czekanie na wynik z pobranego wycinka, aż 4 tyg.

Postanowiłam! Nie stracham się na zapas (!) nie myślę o tym (!) nie wymyślam (!)

* * *


Nie przychodzę z pustymi rękoma, O nie! Jeszcze przed "urlopem" zrobiłam dwa wzory. To kontynuacja serii "Warzywa i owoce". Oto dwa kolejne.

173-04. Bakłażan 145x129 (13 kol) - wymiary w cm (dla Aida 14ct): 27x24


174-04. - Kiwi 145x129 (19 kol) - wymiary w cm (dla Aida 14ct): 27x24


Tęskniło mi się za wami i już nie mogę się doczekać odwiedzenia waszych blogowych zaciszy :)
Do zobaczenia więc!
Witam również nową obserwatorkę Betty Mam nadzieję, że nie będziesz się ze mną nudzić ;-)


piątek, 19 kwietnia 2013

71. Takie tam...


Dziś miała być kolejna odsłona Lasku... ale nie będzie. Za brak postępów po części odpowiada pogoda, która jak same widzicie bardziej zachęca do spacerów niż siedzenia w domu. Po części natomiast winne są wynik badań, za sprawą których czeka mnie wizyta w szpitalu. I to nie w roli odwiedzającego...

"Ach"... jak to czasem wzdychała moja babcia, po czym szła dalej. Powiedzmy, że przyjęłam do wiadomości co ma być i czekam. Odzyskawszy spokój ducha wracam do porzuconych robótek no i waszych blogów, które niezaprzeczalnie pokrzepiają ducha.

Buźka :*