Witajcie kochani czytelnicy. Ci starzy i ci nowi :)
Minęło kilka dni od ostatniego wpisu, a zdaje się, że rok! Ja przynajmniej mam takie wrażenie:)
Ostatnimi czasy moje ręce są wyjątkowo niespokojne i co rusz pędzą do nowej robótki czyt. chcą stworzyć wszystkie szalone pomysły na które wpadnie głowa.
Jednym z ostatnich szaleństw jest decoupage. Gdzieś... kiedyś widziałam kurs "jak to się robi", a że mocno zakorzenił się w mej pamięci, to z pomocą dostępnych środków postanowiłam spróbować. Poniżej zobaczycie moje pierwsze podkładki ozdobione tą techniką.
Serwetkę użytą do podkładek otrzymałam od Joasi z bloga
Pracowite Słoneczko. Strasznie bałam się, że ją popsuję, bo była tylko jedna taka, ale ... można powiedzieć. Udało się.
Dotychczas patrzyłam na serwetki tylko jako na ozdobę stołu. Wprawdzie wiele razy na blogach widziałam piękne dekoracje wykonane tą techniką, ale kiedy samemu się czegoś doświadczy, to jakoś zmienia się punkt widzenia.
No, a to moje pierwsze poczynania z decoupage. Tak kiedyś wyglądała serwetka. Śliczne maki, prawda?
A teraz wygląda tak. Kwiatków starczyło na 4 podkładki
Przyznam, że strasznie spodobała mi się ta technika i już zakupiłam paczkę serwetek do kolejnych prób :D
* * *
A teraz czas na pochwalenie się prezentem w wygranym Candy u
Gosi z bloga Żyrafowo.
Od Gosi otrzymałam książkę z pięknymi wzorami do haftu krzyżykowego. Książka jest co prawda w języku włoskim, ale na szczęście odczytanie wzorów nie wymaga językoznawstwa ;-)
A w środku piękne ilustracje, które przypominają mi początki robienia wzorów, czyli z pomocą kredek i pisaków.
Dziękuję Gosi serdecznie za tę piękną publikację i za pozostałe prezenciki :) Was natomiast zapraszam do odwiedzenia bloga, który prowadzi Gosia. Nie można się u niej nudzić :)
* * *
I jeszcze coś, od czego uśmiech nie schodzi mi z buzi. Usunęłam całkowicie G+ Jupiii! Najpierw sama namieszałam w wyniku czego moje komentarze na waszych blogach odsyłały w pustą przestrzeń (pojawiałam się strona z napisem "Error"). Potem chciałam to odkręcić (czyt. bardziej namieszała). W ostateczności całkiem wyłączyłam.
Szkoda mi tylko pozostawionych wcześniej komentarzy, bo z tego co zrozumiałam po usunięciu konta G+ usunięte zostało wszystko. No szkoda, ale jest to dla mnie nauczka, by nie pchać się w nowe wynalazki.
* * *
Witam serdecznie w naszym gronie nową osóbkę. Rozgość się proszę
Angelika Kaleta