Witajcie drodzy czytelnicy :)
Obiecałam sobie, że w tym roku będę pokazywać wam wszystko, co wymyśli moja głowa, a ręce stworzą. Niezależnie czy będzie ładne i udane, czy będzie kompletną porażką.
Do nieudanych mogę zaliczyć prezentowane dziś pudełko. Dlaczego? Otóż z pierwszymi próbami tak czasem bywa, że nie wychodzą jak powinny... Ale kto by się zrażał jedną, dwiema... setką porażek?
Prezentowane pudełko jest jednym z pomysłów nad którymi ostatnio pracuję. Nie ma się nad czym za bardzo rozpisywać, gdyż wiele z tych pomysłów tkwi jeszcze w zakamarkach wyobraźni w totalnej rozsypce...
A oto omawiane pudełko.
Wykonane jest z tektury. Zewnętrzna część oklejona jest tkaniną, wewnątrz pomalowane farbą i lakierem. Zapięcie stanowi magnes (używany przy torebkach). Z tyłu zawiasy.
Co mam mu do zarzucenia? Chyba najbardziej, to estetykę. Na zdjęciach może tego nie widać, ale miejscami widać plamy z kleju przebijające przez tkaninę. Bardzo mnie to razi! Oprócz tego tkanina jest krzywo naklejona, co na kracie widać doskonale... no i to wykończenie wewnątrz.
Spokoju nie dają mi również zawiasy. Karton to nie drewno i próżno oczekiwać, by gwóźdź utrzymał się w powietrzu... Na razie nie mam pomysłu jak rozwiązać ten problem, ale coś się wymyśli :)
Na razie zmykam powyszywać trochę "Damę z kwiatem" (prezentacja za kilka dni) i rzecz jasna odwiedzić was :)
Buziaki :*