i trafiły na moje kanwy i tam już zostaną. Tak, liczba mnoga jest tu w zupełności słuszna ponieważ popełniłam te podobne (choć nie takie same) w dwóch wersjach na dwóch różnych kanwach.
Pierwsze swój początek miały... oj dawno temu. Ostatnia wzmianka o nich była tu. Potem jakoś sprawa ucichła. Zajęłam się innymi pracami, ale nie chcąc by pióra znów trafiły do zapomnienia poświęcałam im każdą wolną chwilę. I tak oto w ostatnich dniach na kanwach pojawiły się ostatnie krzyżyki.
Obie wersje wyglądają tak.
Dwie wersje. Na Aidzie 14ct oraz na plastikowej kanwie 14ct. Tylko mniejszy rozmiar ;-)
Kilka zbliżeń
I samotne maluszki, które powędrują na zawieszki i magnesy.
Wyszywanie tych piór było bardzo przyjemne, dlatego nie umiem odpowiedzieć - nawet sobie - na pytanie dlaczego odłożyłam je na tak długi czas. W każdym razie doczekały się ukończenia. Teraz tylko oprawa i następne hafty, a pomysły na nie już są :D
W miniony weekend spędziłam dwa cudowne dni na wyszywaniu. Wyobrażacie sobie?! Dwa dni wyszywania i nic innego :D
W tym szale wyszywania zrealizowałam jeden z najnowszych pomysłów, czyli magnesy. Kocham haft krzyżykowy i wciąż myślę jak wykorzystać w codziennym życiu, a nie tylko jako obrazy na ścianie. Stąd pomysł z magnesami.
Pierwsze jakie powstały, to retro okulary. Jestem z nich bardzo zadowolona. Zarówno wzór jak hafty powstały szybko i bardzo przyjemnie. A teraz czas na prezentację :)
Dane techniczne: Serca
Wzór nr: 2019. - Serca z charakterem - Heart of nature 33x30 (8) Wymiary:Diabelskie serce:4x5,5 cm
Ogniste serce:4x5 cm
Serce: 4x3,5 cm
Dwa serca: 4,5x4 cm
Ustrzelone serce: 4x3,5 cm
Anielskie serce: 6,5x4 cm
Witajcie drogie czytelniczki. Ostatnio mam wiele pracy przy nowej Igiełce, a dokładnie nowym, lepszym sklepie, ale o tym więcej, jak już wszystko będzie gotowe. Dziś cofniemy się nieco w przeszłość, bo do Lutego, kiedy to w "Turkusowym hamaku" zorganizowano Siłownię twórczą, gdzie temat przewodni był "Na słodko".
Skusiłam się i wymyśliłam wzór z muffinami. Wyszywałam je w tajemnicy,
gdyż taka była jedna z zasad. Z zadania wywiązałam się na ostatnią
chwilę, ale jak to u mnie bywa efekt końcowy bardzo mi się nie podobał.
Projekt zakładał
stworzenie magnesów na lodówkę z prostymi muffinami wyszytymi na lnie.
Tak też zrobiłam, ale pokpiłam sprawę przy końcowej oprawie.
Zrobiłam za duże bazy (koła) i w efekcie muffinki gdzieś się pogubiły na tych magnesach...
Tak to wyglądało w pierwszej wersji.
Postanowiłam, że nie odpuszczę i wyszyłam ponownie hafty - z małymi zmianami we wzorze.
Tak prezentują się najnowsze muffinki. Wbrew pozorom najwięcej pracy wymagało dobranie kolorów papilotek, ale w końcu się udało i jest ok.